sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 10

- Dziękuję. - odpowiedziałam z rumieńcem na twarzy. Miałam ochotę w tym momencie mocno go przytulić. Brakowało mi bliskości drugiej osoby. W ciszy doszliśmy do pobliskiego parku w centrum, jak nigdy zatłoczonego Bełchatowa. W pewnym momencie poczułam jego ciepłą dłoń na moich biodrach. Zmieszałam się, nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać. Kątem oka zerknęłam na jego uśmiechniętą twarz. Odwzajemniłam ten gest.
- Wiesz co? - zapytałam
- Nie wiem, ale pewnie zaraz mi powiesz. - odpowiedział
- Przez całe życie myślałam, że mam osobę, której mogę w stu procentach zaufać. Teraz jednak dochodzę do wniosku, że Bartek chciał się mną tylko pobawić. - powiedziałam, a pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
- Na jakiej podstawie tak myślisz? W szatni tylko słyszymy "Amelia to, Amelia tamto"...
W tym momencie usiedliśmy na ławce i z niewiadomych przyczyn wtuliłam się w siatkarza. On podłapał temat i objął mnie ramieniem.
- W internecie krążą nasze zdjęcia z galerii. Pewnie widziałeś? - zapytałam
- Tak... mignęło mi na paru stronkach - odpowiedział wymijająco siatkarz - Wyglądaliście na szczęśliwych.
- Bo tak było. Przynajmniej z mojej perspektywy. Pocałował mnie raz, drugi, ale to nic nie znaczyło...
- Może dla niego to były najszczęśliwsze chwile w jego życiu. Nie pomyślałaś o tym? - w tym momencie musnęłam delikatnie ustami jego usta.
- Przepraszam, ale ja... - zaczęłam się tłumacz
- Nie martw się. Zapomnę o tym. Jeśli chcesz.
- Tak, tak będzie najlepiej. - powiedziałam i zarumieniłam się - Możemy już iść?
- A gdzie?
- Masz jakiś pomysł?
- Skoro pokłóciłaś się z Bartkiem, to może przenocujesz u mnie? - odpowiedział, a ja zrobiłam tylko kwaśną minę - Spokojnie, mam przestronne mieszkanie, jakiś śpiwór na pewno się znajdzie.
- No chyba dla ciebie śpiwór. Ja śpię dzisiaj na łóżku. Miałam ciężki dzień, muszę się wyspać. - uśmiechnęłam się szyderczo.
Wstaliśmy z ławki i udaliśmy się w kierunku przeciwnym do domu Bartka. Niespodziewanie Aleks splótł nasze ręce. Tak udaliśmy się do jego domu. W międzyczasie opowiedziałam mu o moim ojcu, Louisie i kłótni z Bartkiem. Jako dżentelmen otworzył mi drzwi do swojego przestronnego apartamentu.
- Chcesz herbaty? - spytał opiekuńczo.
- Nie, jeśli pozwolisz położę się spać.
- Chcesz jakąś koszulkę?
- Tak, poproszę. - odpowiedziałam skrępowana.
Siatkarz podał mi T-skirt. "Stylowy" pomyślałam. Aleks zaprowadził mnie na piętro i wskazał na pokój, w którym miałam spędzić dzisiejszą noc. Przebrałam się w koszulkę i położyłam spać. Od razu zasnęłam.
                                            ***************************
Obudził mnie stukot w kuchni. "Co ten bałwan wyrabia?" pomyślałam i zeszłam na dół.


___________________________________
Na początku chcę przeprosić wszystkich, których uraziłam. Nic takiego się nie wydarzyło, to tylko wytwory mojej wyobraźni. Bartek i Aleks są ok :) więc proszę bez hejtów. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź w sprawie nazwiska Amelii :* ~Klaudia with Anka ;)

2 komentarze:

  1. Heeheheh `już tak drugi raz jest, że ktoś ją przyjmuje pod swój dach a ona im każe spać na kanapie albo w śpiworze, bo ona zajmuje ich pokoje. Trochę z niej egoistka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Suuuper :-) bardzo fajnie piszesz ;) Szybko dodawaj kolejne!!!

    OdpowiedzUsuń