***
Nie zadawaliśmy pytań,
Nie prowadziliśmy gier,
Dziś kalkulujemy wszystko,
Nie ma w tym szaleństwa, wiem.
Co z tym możemy zrobić?
***
- Może na ,,Smerfy 2" ? Podobno bardzo fajne. - powiedział Bartosz jak wychodziliśmy już z auta.
- Spoczko, Louis'owi się pewnie spodoba. - odpowiedziałam. Siatkarz sprawdził kiedy jest najbliższy seans i wykupił bilety na 11:30. Mieliśmy 1 godzinę wolnego.
- To teraz idziemy do McDonalda? - zapytał podekscytowany Louis
- Albo, teraz pochodźmy po galerii i przez samym filmem cos zjemy? - zaproponował Bartosz.
- Nich tak będzie, dzisiaj wy decydujecie co robimy. - powiedziałam.
- To idziemy na podbój sklepów! - krzyknął młody. Za małą chwilę byliśmy już w sklepie z koszulkami. Tam znalazłam błękitną koszulkę z napisem: ,, KEEP CALM AND GROW A MUSTACHE". Zaraz pomyślałam o Skrzaku. Wzięłam rozmiar XXL i zaniosłam mu.
- Do przymierzalni proszę.- powiedziałam podając wieszak.
- Się robi! - powiedział. Przebierał się dość sługo, ale w końcu wyszedł i wyglądał naprawdę rewelacyjnie.
- I jak? - zapytał
- WOW!!! To ten sam Bartosz Kurek? - odpowiedział pytaniem zachwycony Louis.
- Tak, ten sam przystojny Bartuś! - odpowiedziałam - Bierzemy!
- Ale czy ona się nie opona? O tu. Patrz Ami? - zaskoczył mnie tym, on facet. Może źle go postrzegałam?
- Nie, jest super. Wskakuj w stare łachmany! - wygoniłam go do przymierzalni. Czy on się musi tak długo ubierać? Chciałam kupić mu tą koszulkę, ale napotkałam opór.
- Co ty robisz?
- Płace nie widać. - powiedziałam do siatkarza - Tak poproszę reklamówkę. Ile płace?
- Pogrzało cię do reszty Amelia?
- Nie, ja kupuje ci koszulkę a ty stawiasz obiad!- powiedziałam. Chyba jest na mnie zły? Ale czemu? Louis wypatrzył księgarnie. Chwile potem był już w niech. Zatrzymałam podążającego za nim Bartka
- Jesteś zły?- zapytałam.
- Nie, co ty?- uśmiechnął się, ale nie był szczery uśmiech.
- Mów!
- Chodzi o to że ty jesteś moim gościem i chce cię jak najlepiej ugościć. A ty nie dajesz mi się wykazać!
- O to chodzi? Jak mówisz serio, to jesteś dziwny?
- Co?
- Uwielbiam z tobą przebywać, śmiać się i nawet kłócić. Ale nie o to!
- Czyli ta sprawa jest nie ważna?
- Oczywiście że ważna! Dobra nie kłóćmy się, co?
- Dobra, przepraszam cię. Ale na tobie mi naprawdę zależy. Na co dzień otaczam się fałszywymi przyjaciółmi.
- Tak zdaję sobie z tego sprawę, ale mi możesz zaufać.
- Dziękuje! - przytulił mnie mocno. Poczułam, że nie jestem sama na tym podłym świecie. W tym momencie pocałował mnie w usta. To był piękny namiętny pocałunek.
- C wy robicie? Ja tu na was czekam! A tak na marginesie za 45 minut nam się film zaczyna! -
powiedział Louis. Zdębiałam!
________________________
Specjalny rozdział dla mojej przyjaciółki Anki :* To dla niej ten tekst piosenki na początku. Kocham Cię :***
aaaaaaaaaa no i w końcu coś się zadziało między nimi.
OdpowiedzUsuńAle dlaczego ten młody musiał im przeszkodzić- przyznam to było zabawne