środa, 18 września 2013

Rozdział 3

                                                         ***
               ,,Gdyby tak zapomnieć o zasadach co, trzymają w klatce nas."


Wsiedliśmy do czarnego BMW i odjechaliśmy spod ulicy Piotrkowskiej.
- Opowiesz mi dokładniej co się wydarzyło? - poruszył temat Bartek.
- Tak, ale może jak dojedziemy? - wskazałam na Louis'a który bawił się samochodem.
Dalej jechaliśmy w ciszy, pomijając radio w którym leciała nietypowa piosenka. Po 15 minutach byliśmy już pod domem, a raczej willą pana Kurka. Jako dżentelmen wpuścił nas do środka i przyniósł walizki. Otwierają drzwi zobaczyłam śliczny salon, kuchnie i płomień znajdujący się w cudnym komiku.
- Może coś zjecie? - zapytałam z uśmiechem na ustach.
- Ja chce jeść, Amelia!- krzyknął wręcz Louis
- Ja też chętnie coś zjem. To ja młodym jedziemy do sklepu, a ty zobacz gdzie co jest. - powiedział wychodząc.
- Oczywiście. - odpowiedziałam śmiejąc się. Kuchnie była bardzo przestronna. Dużo szafek, blat kuchenny i wszystkie sprzęty potrzebne, żeby zrobić królewską kolację. Bartek tyle zarabia, a nawet go na ser żółty nie stać. Cóż on ma zabiegane życie. Zobaczyłam co i gdzie. Chłopaków nie był już 20 minut. Postanowiłam, więc poczytać moją ulubioną książkę - ,,W Pierścieniu Ognia". Kocham przygody Katniss  i Peety. Skończyłam na momencie, w którym mieli wchodzić na arenę, kiedy do domu wbiegli chłopaki obładowani torbami. Wyglądali tak śmiesznie.
- Wykupiliście chyba cały sklep - zapytałam ze śmiechem rozpakowując zakupy.
- Chcieliśmy, naprawdę siostro - powiedział Louis - ale nie było jednej, najważniejszej rzeczy!
- Jakiej? Czyży już chleba w sklepach nie mieli?
- MIŚKÓW HARIBO - odpowiedzieli razem.
- Haha tak to jest towar pierwszej potrzeby.
- Wiesz, każdy myślał że jestem synem Bartka. I pytali mnie o mamę!
- Ciekawie! - zaśmiałam się - a kto jest mamusią Bartku!
- Mam nadzieje, że ty! - wyszeptał mi na ucho. Aż się zarumieniłam. Zobaczyłam na blacie mąkę pszenną i tak samo wyszło, że wylądowała ona na fioletowej koszulce siatkarza.
- Wiesz co? Doszłam właśnie do wniosku, że ta koszulka wygląda o wiele lepiej z tą mąką! - śmiech nie był dobrym rozwiązaniem. Oberwałam, ale większą ilością mąki. Moje granatowe jeansy, były już plamiaste. Do naszej zabawy dołączył się Louis i wyszła z tego ,,bitwa na żarcie". Po 10 minutach uspokoiłam towarzystwo i posprzątaliśmy kuchnie. Teraz głód nam bardziej doskwierał. W lodówce było puściutko, zostały tylko jajka. Więc z królewskiej kolacji wyszła jajecznica z grzybami. Mmm... pucha. Wszystkim smakowała - jako pierwsze i ostatnie danie.
Zajrzałam do zamrażarki, a tym... lody. Wyjęłam je, było tam 5 smaków!!! Śmietankowe, truskawkowe, czekoladowe, karmelowe i orzechowe. Uczta dla podniebienia. Zawołałam chłopaków:
- Kto chętny na loda?
- Jaaaaaaaaaaaa... - przybiegł z salonu Louis
- A jakie masz smaki?
- O takie !
- To jemy! - krzyknął Bartek
Usdowiliśmy się w salonie i zaczęliśmy oglądać film. Louis zasnął po godzinie. Siatkarz poszedł go odnieść go do jego, własnego pokoju. Ja w tym czasie potajemnie schowałam lody. I jak gdyby nigdy nic oglądałam film. Bartosz usiadł obok mnie. Chciał sięgnąć po lody nie odrywając się od telewizora. Ja z przejęciem patrzyłam na jego rękę szukającą lodów. Po chwili ze zdziwieniem zobaczył że nie ma lodów, ja nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać. Domyślił się o co chodzi i zaczął mnie gilgotać. Chciałam krzyknąć, ale młody śpi więc ograniczyłam się do śmiechu. Chwilkę potem ja wylądowałam na podłodze, a Bartek na mnie. Spojrzałam w jego błękitne oczy, jednak szybkim ruchem spojrzałam się gdzieś indziej. Nasz wzrok już się tego wieczoru nie spotkał.
Film się skończył więc chciałam iść spać. Ale gdzie ja mam spać?
- Gdzieś mi już naszykowałeś wyrko, czy jeszcze nie? - puściłam oczko.
- Dla mojej księżniczki wszystko, ale nie mam pomysłu gdzie!
- To może u ciebie?


__________________
Rozdział trzeci, długo wyczekiwany przez mojego brata i przyjaciółkę. Pozdrawiam was kochani, oraz moich nowych i starych czytelników. :*

1 komentarz:

  1. aaaaa końcówka najlepsza. Tylko szkoda, że wtedy się nie pocałowali.

    OdpowiedzUsuń