- Jest pani wezwana na komisariat policji w Bełchatowie. Pójdzie pani z nami.- usłyszałam od jednego.
- Ale co się stało?!
- Pójdzie pani z nami. - powtórzył drugi.
- Dobrze, tylko wezmę torebkę. - powiedziałam, pobiegłam do salonu i wzięłam ją. Poszłam szybko do korytarza. Narzuciłam kurtkę, założyłam buty i wyszłam z domu, zamykając go na ,,dwa spusty". Wsiadłam do radiowozu i czekałam na jakieś wyjaśnienia ze strony policjantów. jednak ich nie usłyszałam. W milczeniu jechaliśmy. Rozmyślałam o co mogło chodzić, ale nie mogłam się skupić przez roześmiane rozmowy funkcjonariuszy. Ja tu przeżywam załamanie nerwowe, a oni jak gdyby nigdy nic opowiadają sobie kawały.
- Wiesz, Marek, jakiej narodowości był Amor? - powiedział jeden
- Nie mam pojęcia! - odpowiedział policjant
- Rosyjskiej. Latał z gołą dupą uzbrojony po zęby , strzelał do ludzi i mówił że to z miłości. Haha.... I powiedz, że to lepsze od twoich dowcipów o blondynkach. - zaśmiał się.
,,Co za idioci!"- pomyślałam, bo inaczej ich nazwać nie można. Jeden z nich się na mnie spojrzał w lustrze i powiedział:
- Oczywiście nie chcieliśmy pani urazić.
- Tyle, że ja mam kolor włosów w odcieniu jasny brąz, a nie blond.
- To wszystko dobrze? - zapytał
- No średni, bo nie wiem z jakiego powodu jestem wezwana na komisariat.
- Wyjaśni to sobie z policjantem przełożonym za parę minut.
Przemilczałam to. Chwile potem dojechaliśmy pod budynek komisariatu. Pierwszy raz w rzuci u miałam takie szczęście, żeby się tam znaleźć. Idioci z samochodu, potocznie nazywanie policjantami, zaprowadzili mnie do pomieszczenia. Tam miałam czekać na przełożonego. Nie powiem, bo trochę mu zeszło. Po dobrych 15 minutach raczą się zjawić.
- Dlaczego ja tutaj jestem!? - zaczęłam
- Może trochę spokojniej, chodź rozumiem pani zdenerwowanie.
- Taaa, jasne. A mogę się dowiedzieć o co chodzi?
- Zostało zgłoszone zaginięcie pani młodszego brata, Louis'a Cywińskiego.
- Zgłoszone?!
- Tak, przez anonimową osobę. Mam dla pani dobrą wiadomość.
- Proszę jaśniej, bo nie wytrzymam.
- Louis się znalazł.
Kamień spadł mi z serca. Co ja wygaduje głaz spadł mi z serca. Jeszcze 2 godziny temu dowiedziałam się, że zaginął. Teraz mogę być spokojna?!! Nie ma takiej opcji. Jednak interesuje mnie jedna waż na rzecz. Kto był tą osobą, która zgłosiła całą tą sytuację. Po dłuższej chwili milczenia, zapytałam:
- Czy... czy ja mogę... mogę go zobaczyć?
- Oczywiście, tylko chłopiec nie powinien się znaleźć pod pańską opieką.
- Jak to? - aż wstałam z krzesła - sugeruje pan, że nie powinnam się opiekować moim jedynym bratem?!
- Nie jest pani, prawną opiekunką chłopca.
- Prawnie nie, ale...
- I właśnie w tym ,,ale" brzmi bały szczegół sprawy. Pański ojciec, Artur, złożył pismo do sądu o ograniczenie pani praw do widywania się z Louis'em.
Zamurowało, zamurowało mnie kompletnie.
___________________________________
Teraz bijcie, krzyczcie i mordujcie.
PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM, PRZEPRASZAM !!!
Już od dłuższego czasu nic się nie pojawiało, ale teraz się to zmieni ;)
Kiedy dodam rozdział będzie zależało od ... WAS!!
Kiedy będzie 5 komentarzy dodam w sobotę, 4 komentarze - niedziela, 3 - poniedziałek, i tak dalej.
Kiedy będzie 5 komentarzy dodam w sobotę, 4 komentarze - niedziela, 3 - poniedziałek, i tak dalej.
Jak wam to odpowiada? Chciałabym poznać was bliżej, dlatego pod tym postem napiszcie swoje 3 największe zainteresowania.
Czekam i pozdrawiam ~Klaudia. ;*
